Powrót


Alternatywna część pierwsza


Powróciłam z możliwym, nowym początkiem dla tej samej historii. Prosze pisać który Waszym zdaniem jest lepszy! Za korektę chwała: Sylville i Matyldzi!

Kobieta skulona w kącie. Nad nią stoi dziewczyna z różdżką w wyciągniętej ręce . ,,Avada kedavra!”. Kobieta przestaje drżeć, zamiera w bezruchu. Dziewczyna upuszcza różdżkę, odwraca się i zaczyna biec. Obraz się rozmywa…
Mały, ciemny pokoik. Ta sama dziewczyna, tym razem skulona przy łóżku. Płacze. Jej uczucia są jednak tak bliskie pewnej małej, niepozornej dziewczynce. Jak mogła?! Jak mogła kogoś ZABIĆ?!
Ciało Lajli zadrżało. Powoli otworzyła oczy, jednak, jedyne co ujrzała to nieprzenikniona ciemność. Strach wzmógł się jeszcze bardziej, bała się nawet poruszyć. Te same wyrzuty sumienia, strach przed samym sobą, powróciły. A może to był tylko sen? Nie, niemożliwe. Był zbyt realistyczny. W końcu nieśmiało wyciągnęła rękę przed siebie. Napotkała miękki materiał, chwyciła go. Rozsunięte kotary ukazały widok na sąsiednie łóżko koleżanki. Wciąż nie była pewna tego, co przed chwilą ujrzała. Zsunęła nogi na miękki dywan i rozejrzała się po pokoju. Za oknem migotały gwiazdy, a poniżej rozciągała się już tylko ciemność. Lajla podeszła do parapetu. Zobaczyła jezioro odbijające niebo, dalej tajemniczy Zakazany Las. Widok ten z zawrotną prędkością przywoływał wspomnienia wydarzeń z ostatnich dni. Awantura, „specjalne okoliczności” przeniesienia do Hogwartu i ta zaskakująca decyzja Tiary, od której wszystko się zaczęło. Jej krzyk „Gryffindor” rozbrzmiewał w uszach Lajli jeszcze przez długi czas. Dziewczyna chwyciła szlafrok wiszący na poręczy łóżka, wsunęła nogi w miękkie kapcie i opuściła sypialnię.
Zegar w Pokoju Wspólnym wskazywał siedem minut po trzeciej. Lajla usiadła w fotelu najbliżej kominka. Już pierwszego dnia zwróciła na niego uwagę. Wyglądał na trochę młodszego od reszty mebli w tym pomieszczeniu, lecz i tak był już porządnie przetarty. Na oparciu widniała niewielka łatka w kratkę. Dziewczyna wyciągała z niej pojedyncze nitki, obserwując dogasający ogień. Niepokój wywołany koszmarem, nie minął. Miała wrażenie, że to nie był przypadkowy sen… Zastanawiała się, jak można pozbawiać ludzi życia bez chwili zastanowienia, z zimną krwią? Jak można być mordercą? Czy tacy ludzie nie mają sumienia? Próbowała sobie odpowiedzieć, ale nie mogła znaleźć żadnego sensownego uzasadnienia. Długo rozmyślała nad tym, czy można nauczyć się zabijania? To pytanie dręczyło ją najbardziej. Bała się, że odpowiedź jest twierdząca. Zamknęła oczy próbując o niczym nie myśleć, rozluźnić się. Usłyszała cztery, głośne uderzenia zegara. Nie miała już jednak siły otworzyć oczu. Zasnęła.
Kiedy się przebudziła, na zewnątrz wciąż panował mrok. Gdyby nie uczucie, że ktoś ją obserwuje, pewnie znów by zasnęła. Postanowiła jednak sprawdzić, czy się nie myli. Powoli uniosła powieki. Przyglądała jej się para dużych, czarnych oczu. Ich właścicielem był wysoki chłopak w wyświechtanej szacie.
- Chodźmy już! Po co ją budzić? - szepnął ktoś inny.
- Rogacz, ona już się obudziła… - stwierdził właściciel wyświechtanej szaty.
- No to mamy przez ciebie mały problem - mruknął trzeci głos niezadowolonym tonem.
- Może będziemy udawać, że ciągle śni? - ochoczo rzucił czwarty osobnik znajdujący się w pokoju.
- Wy sobie dalej rozprawiajcie, co ze mną zrobić, tymczasem ja idę spać - stwierdziła nieprzytomnie Lajla, wstając z fotela.
Nie podobała się jej ta sytuacja. Czterej chłopcy rozmawiali o niej tak, jakby jej nie było, a w dodatku Bóg wie ile czasu spędzili w Pokoju Wspólnym, zanim się obudziła. A przede wszystkim: co oni robili tu tak wcześnie? Zastanawiając się nad tym dotarła do dormitorium, po cichu odnalazła swoje łóżko, zdjęła szlafrok oraz kapcie i wsunęła się pod kołdrę. Pragnęła już tylko szybko zasnąć, w wygodnym łóżku i nie mieć żadnych koszmarów…

lajla-milvertone 2005-03-24 23:35:02
skomentuj (6)
***
Szablon and picture by Squatine
for Szablony